Rolnicy nie chcą GMO. Pikieta
![]()
W ostatnich dniach
lipca Senat podpisał ustawę o
nasiennictwie, z której został wykreślony zapis o zakazie stosowania
GMO. Rolnicy i konsumenci, którzy nie chcą dopuścić
do przyjęcia ustawy w takiej formie najpierw zrobili ogólnopolski protest, później wysyłali apel do Prezydenta o jej niezatwierdzanie. O
zagrożeniu dla rolnictwa i konsumentów poinformowali także Biuro Bezpieczeństwa
Narodowego. Na sobotę przeciwnicy GMO zapowiadają kolejną pikietę.
Dlaczego ustawa o nasiennictwie wywołała takie reakcje? Rolnicy uznali, że otwieranie Polski na uprawy genetycznie modyfikowanych organizmów tylnymi drzwiami to działanie na szkodę nie tylko polskiego rolnictwa, ale także przemysłu spożywczego. W sprawie GMO chcieli także doprowadzić do spotkania z pierwszą damą, ale Anna Komorowska przekazała informację, że z powodu bieżących obowiązków spotkanie nie jest możliwe, dlatego sprawę powierza mężowi.
W sobotę o 11. przeciwnicy żywności i zasiewów genetycznie modyfikowanych z inicjatywy "GMO to NIE TO!" w proteście chcą skupić jak najwięcej osób pod hasłem: „Brak konsultacji = olewanie demokracji”. Pod Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie chcą zgromadzić jak najwięcej osób.
Ministerstwo Rolnictwa, które przygotowało projekt przegłosowanej ustawy nie odpowiedziało na pytanie Radia Wnet, jakie argumenty przesądziły o tym, żeby wykreślić zakaz stosowania GMO na terenie Polski.
- To nic innego jak tylko zaplanowane lobby – mówi Romuald Bartkowicz, który zaangażował się w akcję protestu przeciwko uprawianiu i obrotowi nasion genetycznie modyfikowanych. Takiego samego zdania są członkowie Koalicji POLSKA WOLNA OD GMO, którzy podkreślają, że nasiona GMO, które są patentowane i nie można ich ponownie wysiać, służą wyłącznie trzem największym na świecie koncernom. Jednym z nich jest Monsanto, który ma swój oddział w Warszawie.
- Są to organizmy wyposażone w nowe geny, które powodują wytwarzanie w każdej komórce rośliny trucizny i dlatego zjadające je szkodniki i owady się zatruwają - mówił w Radiu wnet prof. Ludwik Tomiałojć z Krajowej Rady Ochrony Przyrody. Jak dodaje, techniki upraw przy użyciu drogiego ziarna modyfikowanego wcale nie zmniejszają zjawiska głodu na świecie.
- To tylko najbogatsi, produkując masowo docierają łatwo do konsumentów wypierając drobnych rolników. W Indiach doprowadziło to do samobójstw rolników, którzy zadłużyli się i zbankrutowali – mówił profesor.
Centrala Nasienna z siedzibą w Kielcach (do niedawna w 100 proc. własność Skarbu Państwa), która i która była przeznaczona do prywatyzacji, na początku sierpnia została sprzedana prywatnemu przedsiębiorcy Skłodowski Spółka Jawna, który jest partnerem handlowym Monsanto i zajmuje się m. in. skupem i kontraktacją płodów rolnych na rzecz młynów.
Komisja UE nie nakazuje dopuszczania GMO
Chociaż rzecznik Krajowej Rady Izb Rolniczych powiedział nam, że projekty ustaw dotyczące rolników są wysyłane do wojewódzkich Izb, Lubelska Izba Rolnicza, jeszcze przed przegłosowaniem nad ustawą o nasiennictwie przyznała, że nie dostała do zaopiniowania projektu ustawy. Zdaniem rolników zaangażowanych w protest, jest wielu rolników, którzy nie wiedzą czym w ogóle jest GMO i nie rozróżniają nasion, które są modyfikowane genetycznie, a które nie.
Jak tłumaczył na antenie Wiktor Szmulewicz, prezes KRIR miała na to zbyt mało czasu, bo projekt ustawy dotarł do Rady, jak powiedział - bardzo blisko terminu zaopiniowania go dla Ministerstwa Rolnictwa.
- Polska to kraj, który może jeszcze opierać się na tradycyjnym i ekologicznym rolnictwie. Nie wolno nam tego zniszczyć, doprowadzić do nieodwracalnego zanieczyszczenia polskich pól - mówi Jadwiga Łopata, rolniczka z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC).
- Stracimy rynki zbytu i będziemy zmuszeni sami jeść tę niezdrową żywność...również posłowie i senatorowie głosujący za ustawą. Wszyscy byli informowani o skutkach GMO, a niektórzy nawet deklarowali wcześniej, że nigdy nie zgodzą się na modyfikowaną żywność. Nie rozumiem dlaczego glosowali za dopuszczeniem upraw GMO…- dodaje rolniczka.
Przed podpisaniem ustawy nasiennej w Senacie, Komisja Europejska, która wcześniej nakazywała krajom członkowskim dopuszczać stosowania GMO, zmieniła zdanie i cofnęła nakaz. Wcześniej 9 krajów UE; m. in. Francja i Niemcy wprowadziły zakaz stosowania GMO na terytorium swoich krajów, chociaż było ryzyko, że zostaną nałożone wobec nich sankcje.
Prezydent w każdej chwili może zatwierdzić ustawę o
nasiennictwie.
Ewa Tylus
Komentarze
zaloguj się aby komentować



Raport ONZ: Rolnictwo ekologiczne może podwoić produkcję żywności w biednych krajach. Argument wysuwany przez zwolenników rolnictwa przemysłowego i upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych (GMO), jest od lat niezmiennie ten sam – rolnictwo tradycyjne nie będzie w stanie wyżywić rosnącej populacji na Ziemi i rozwiązać problemu głodu na świecie. Według opublikowanego niedawno raportu ONZ, jest dokładnie na odwrót. Z raportu ONZ Agro-ecology and the Right to Food (Agro-ekologia i Prawo do Żywności) wynika, że przestawienie się rolników w krajach Trzeciego Świata na rolnictwo ekologiczne, bez użycia nawozów sztucznych i pestycydów, może podwoić produkcję żywności w ciągu jednej dekady. “Nie rozwiążemy problemu głodu i nie zatrzymamy globalnego ocieplenia za pomocą rolnictwa przemysłowego na wielkich plantacjach,” - napisał w komunikacie prasowym Specjalny Sprawozdawca ONZ ds. prawa do żywności i autor raportu, Olivier De Schutter. “Rozwiązanie leży we wspieraniu wiedzy i poszukiwań drobnych rolników, zwiększaniu ich dochodów, i tym samym przyczynianiu się do rozwoju obszarów wiejskich.” Raport doradza odejście od sposobów uprawiania roślin wymagających nadmiernego zużycia ropy, które stwarza poważne problemy, powiększające się jeszcze bardziej z powodu wzrastających cen na skutek braku stabilności politycznej na Bliskim Wschodzie. Zamiast tego należy skoncentrować się na agroekologii lub rolnictwie ekologicznym. “Agroekologia dąży do zachowania i poprawy równowagi ekologicznej ekosystemów rolniczych, naśladując naturę, a nie przemysł,” - czytamy w raporcie. Raport pokazuje, że tego rodzaju sposoby uprawiania roli podnoszą w znacznym stopniu produktywność, redukują ubóstwo na wsi, zwiększają bioróżnorodność genetyczną, wpływają pozytywnie na odżywianie lokalnych społeczności, pomagają w stworzeniu systemu żywnościowego odpornego na zjawiska będące konsekwencją zmian klimatu, wymagają mniejszych nakładów i bazują w większym stopniu na zasobach lokalnych, wzmacniają pozycję rolników oraz stwarzają nowe miejsca pracy. Według raportu, wprowadzone w 57 biednych krajach programy rolnictwa ekologicznego z zastosowaniem naturalnych metod wzbogacania gleby i ochrony przed szkodnikami, zaowocowały zwiększeniem plonów o przeciętnie 80%. Metody te były również bardziej opłacalne, korzystały z lokalnych zasobów i opierały się na wiedzy przekazywanej przez rolników w ramach miejscowych społeczności. Raport przyznaje, że z powodu złożoności wymaganej wiedzy, agroekologia wymaga większego nakładu pracy, lecz pokazuje , iż jest to zwykle problem krótkotrwały. Raport podkreśla, że w dłuższym okresie czasu, rolnictwo ekologiczne stwarza więcej miejsc pracy, zaprzeczając jednocześnie rozpowszechnionej opinii o negatywnych skutkach wzrostu zatrudnienia w sektorze rolnictwa. “Stwarzanie nowych miejsc pracy w rejonach wiejskich w krajach rozwijających się, gdzie zjawisko niepełnego wykorzystania siły roboczej ma ogromną skalę i wzrost demograficzny pozostaje wysoki, jest korzystne i może spowolnić migrację ludności wiejskiej do miast,- twierdzi autor raportu raportu. Trafnie ujął to Mark Bittman w swoim artykule na temat raportu opublikowanym w New York Timesie: “Agroekologia i pokrewne metody również będą wymagały korzystania z zasobów, lecz będą to zasoby bardziej w formie pracy, zarówno intelektualnej - ciągle istnieje potrzeba zrobienia wielu badań - jak i fizycznej. Świat będzie potrzebował więcej rolników i prawdopodobnie mniej mechanizacji.” Nie jest to pierwsze sprawozdanie z zakrojonych na szeroką skalę badań, dowodzące, że istnieją efektywniejsze sposoby wyżywienia wzrastającej populacji świata, niż kontrolowane przez wielkie korporacje rolnictwo przemysłowe. Opublikowany w kwietniu 2008 roku raport IAASTD (the International Assessment of Agricultural Knowledge, Science and Technology for Development),, który powstał przy wsparciu m.in. Banku Światowego, Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa Światowej (the UN Food & Agriculture Organization) oraz Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), przy współudziale rządów 60-ciu państw i 400 ekspertów - stwierdza, że przemysłowa produkcja żywności w dłuższej perspektywie czasowej, nie tylko nie będzie w stanie wyżywić świata, lecz w rzeczywistości przyczynia się do zwiększenia głodu, wyczerpywania zasobów i nasilenia zmian klimatu. Jednakże USA pod rządami administracji George’a W. Busha były jednym z krajów, które zdecydowały się na odrzucenia wyników tych badań. Jakkolwiek rolnictwo ekologiczne jest korzystne także dla krajów uprzemysłowionych, oba raporty koncentrują się przede wszystkim na najmniej rozwiniętych krajach na naszej planecie. Amerykańska zagraniczna polityka rolna polegała do tej pory na narzucaniu innym krajom dotowanych amerykańskich upraw, nawet jeśli oznaczało to niszczenie lokalnych gospodarek rolnych. Były prezydent Bill Clinton przeprosił w zeszłym roku za tę politykę, mówiąc, że “zawiodła ona wszędzie, gdzie została zastosowana”. Posunięcia obecnej administracji Baracka Obamy, takie jak mianowanie lobbisty koncernów biotechnologicznych na stanowisko Głównego Negocjatora Rolniczego oraz finansowanie programów rozwoju upraw roślin modyfikowanych genetycznie (GMO) w krajach Trzeciego Świata, świadczą niestety o kontynuacji dawnego kursu. De Shutter uważa, że rzeczywista zmiana położenia rolników w biednych krajach wymaga pomocy ze strony rządów. “Kluczową rolę do odegrania mają państwa i donatorzy” – pisze. “Prywatne firmy nie będą chciały inwestować czasu i pieniędzy w działania, które nie będą nagrodzone patentami i nie otworzą rynków na produkty chemiczne lub nasiona GMO,” – dodaje. Innymi słowy sprawy nakarmienia głodnych tego świata nie powinno się zostawiać samemu wolnemu rynkowi. Raport zawiera również rekomendacje dla ofiarodawców chcących przyczynić się do zmniejszenia głodu na świecie i poprawy sytuacji mieszkańców obszarów wiejskich, a także dla organizacji badawczych. Na podstawie: Paula Crossfields: Eco-farming Feeds the World, civileats.com i Eco-farming could double food output of poor countries, says UN, guardian.co.uk