rozważania mojej żony
English PO 40-CE czyli Baba Polska
Uniwersytet wieku kolejnego otworzyłam na użytek własny.
Zapakowałam go do walizki której waga nie śmiała przekroczyć kilogramów 15-tu.Wiedza przegrała z higieną osobistą ( dla alergika z krwi i kości zapas mazideł niepryszczących to tlen w czystej postaci )zapasem farmaceutycznym przynależnym wiekowi odzieżą wierzchnią i obuwiem dobrze noszącym. zestaw kaset i czasopism z których czerpałam wiedzę elementarną ważki był aż nadto!
Bugs,Lola i inni nauczyciele ostali się w kraju ojczystym.
Pozostał English na poziomie,English zawodowy i English komputerowy tłumacz i gaduła w jednym.
Nic tylko speakować aż do bólu !
BÓl pierwszy: aplikacja.
Rubryki wypełnione,referencje przytoczone ( 23 lata w jednym miejscu spięto pięknym słowami),wyroków brak -istne cacko!
Hm...cacko polskie !
BÓl drugi:wiedza.
Lata 70te,lata 80te sdiełano po polsku. że panimaju szto eta mała medycyna,szto eta historia i literatura,szto eta byc człowiekiem,nic to!
Ja wsjo znaju po polsku !
BÓl trzeci: fizjologia małżeństwa.
Budowa anatomiczna: dzieci ,małzonek i ja.
Latorosl rosnie,dojrzewa,kochane i mądre.Małzonek dzielnie nawozi wiedzę onych latorosli.
Warunek jeden- gleba polska z językiem wszelakiego zastosowania.
Cel osiągnięty po polsku !
BÓL ostatni: koniec rozstań !
Przyszedł czas na Babę Polską !
Bugs,"Delta","Webster",kurs BBC,instynkt samozachowawczy - wszystkie chwyty dozwolone,by nauczyc sie życia raz jeszcze.
Życia bez rozłąki,z dumnie podniesioną głową chocby głowa ta miała unosic sie nad angielskim mopem,bo jak mówi mój mądry tłumacz komputerowy " I LOVE CIĘ VERY LIFE ! "
"I tak żyje POLSKA BABA w tym przeciągu tysiąc lat!
Komentarze
zaloguj się aby komentować


