Syria: w mieście Homs zginęło dwoje dziennikarzy
autor:
Radio Wnet
![]()
Dwoje zasłużonych dziennikarzy zginęło 22.02.2012 w syryjskim mieście Homs, jednym z punktów zapalnych w starciach między siłami rządowymi a opozycją - informuje agencja Reutera.
Marie Colvin (56 l.), korespondentka "Sunday Times" dwukrotnie uhonorowana nagrodą dla najlepszego korespondenta zagranicznego, określana mianem weteranki dziennikarstwa wojennego i fotograf Remi Ochlik (28 l.) w Homs pracujący dla "New York Times", laureat I nagrody ostatniej edycji konkursu World Press Photo za fotoreportaż o libijskich partyzantach, zostali trafieni pociskiem rakietowym próbując wydostać się z ostrzeliwanego przez siły rządowe budynku w dzielnicy Baba Amr, z którego wraz z kilkorgiem innych dziennikarzy, również ranionych w ataku, relacjonowali starcia wojenne.
Syryjskie miasto Homs jest od początku lutego areną walk między siłami obecnie urzędującego prezydenta Bashara al-Assada z opozycją, gdzie w lutym 2012 roku doszło do masakry ludności cywilnej. Dało to asumpt do podniesienia kwestii interwencji międzynarodowej w Syrii na forum ONZ, która nadal nie została zorganizowana. Nieliczni dziennikarze, niechciani przez siły rządowe, wśród nich Marie Colvin, donosili o niezwykłej bezwzględności wojsk prezydenta Assada. Ostatnia depesza dziennikarki opisywała "absolutnie koszmarną" (wg. słów M.C.) sytuację w zaimprowizowanym szpitalu polowym przyjmującym poszkodowanych w walkach ulicznych.
Środowisko dziennikarzy z bólem przyjęło tę informację, wskazując na niezwykłą odwagę i determinację dwojga ofiar w relacjonowaniu szczególnie niedostępnych i niebezpiecznych wydarzeń.
reuters/sunday times
foto:Anwar Amro/AFP/Getty Images
pb
Marie Colvin (56 l.), korespondentka "Sunday Times" dwukrotnie uhonorowana nagrodą dla najlepszego korespondenta zagranicznego, określana mianem weteranki dziennikarstwa wojennego i fotograf Remi Ochlik (28 l.) w Homs pracujący dla "New York Times", laureat I nagrody ostatniej edycji konkursu World Press Photo za fotoreportaż o libijskich partyzantach, zostali trafieni pociskiem rakietowym próbując wydostać się z ostrzeliwanego przez siły rządowe budynku w dzielnicy Baba Amr, z którego wraz z kilkorgiem innych dziennikarzy, również ranionych w ataku, relacjonowali starcia wojenne.
Syryjskie miasto Homs jest od początku lutego areną walk między siłami obecnie urzędującego prezydenta Bashara al-Assada z opozycją, gdzie w lutym 2012 roku doszło do masakry ludności cywilnej. Dało to asumpt do podniesienia kwestii interwencji międzynarodowej w Syrii na forum ONZ, która nadal nie została zorganizowana. Nieliczni dziennikarze, niechciani przez siły rządowe, wśród nich Marie Colvin, donosili o niezwykłej bezwzględności wojsk prezydenta Assada. Ostatnia depesza dziennikarki opisywała "absolutnie koszmarną" (wg. słów M.C.) sytuację w zaimprowizowanym szpitalu polowym przyjmującym poszkodowanych w walkach ulicznych.
Środowisko dziennikarzy z bólem przyjęło tę informację, wskazując na niezwykłą odwagę i determinację dwojga ofiar w relacjonowaniu szczególnie niedostępnych i niebezpiecznych wydarzeń.
reuters/sunday times
foto:Anwar Amro/AFP/Getty Images
pb
Komentarze
zaloguj się aby komentować


