Tomka Lisa żal
Nie cieszę się z powodu wyrzucenia Tomasza Lisa z "Wprost". Wieść o zastąpieniu go przez Michała Kobosko zdaje się przy tym sugerować kierunek spodziewanych zmian: więcej biznesu i prawa, mniej polityki i ostrej publicystyki.
Nie
zgadzam się z Tomaszem Lisem i jego autorami w bardzo wielu sprawach (nie ośmielę
się napisać "we wszystkich"), ale doceniam fakt, że pod jego rządami
"Wprost" był przynajmniej "jakiś". Gazety powinny być
"jakieś" - wyraziste, ostre, czasem nawet niesprawiedliwie
wyolbrzymiające. Tym bardziej dotyczy to tygodników opinii. Lubię mocno
wyrażane opinie, nawet jeśli kompletnie się z nimi nie zgadzam.
Trend polegający na ugrzecznianiu i kastrowaniu kolejnych tytułów przez eliminowanie z nich wszystkiego, co nie jest informacjami ekonomicznymi i prawnymi, to droga to szybkiego samobójstwa prasy drukowanej. Jego efektem jest prasa "techniczna", czyli taka, która głównie przetrawia na teksty dane GUS, przypomina o terminie wpłaty podatków i wejściu w życie nowych przepisów, a władzę krytykuje najwyżej za rozbudowaną biurokrację lub niespójność wewnętrzną okólnika nr 154/67. Jest to prasa śmiertelnie nudna i potrzebna jedynie specjalistom. Czyli niszowa, czyli samoograniczająca się, czyli sama rezygnująca z ambicji opisania, wytłumaczenia i ocenienia świata.
Zmiany w "Rzeczpospolitej", prawdopodobne zmiany we "Wprost", gettoizacja"Dziennika Gazety Prawnej", marzenia o polskich "Bloombergach" i "Economistach" to dla mnie efekt pewnego złudzenia. Nie twierdzę, że prasa ekonomiczna nie jest potrzebna. Podważam jedynie sens definiowania odbiorcy jedynie jako homo oeconomicus.
Pamiętam dobrze to złudzenie z czasów gdy brałem udział w rozbudowanych badaniach rynku radiowego. Pytani o to, jakiego radia chcieliby słuchać, biznesmeni odpowiadali: „o biznesie, giełdzie” itp. A pytani jakiego w rzeczywistości słuchają, mówili: "Eska" albo "RMF FM”. Księża na pytanie „co powinno być w katolickim radiu” odpowiadali: „msza i słowo od biskupów”. Ale zapytani o to, jakiego radia słuchali mówili: „Złote Przeboje”. Bardzo wielu,niezależnie od profesji, pytanych „czego chcieliby słuchać częściej w radio” deklarowało "wywiadów z ciekawymi ludźmi". A zarazem indagowani o powody, dla których przełączają się ze słuchanego radia na inne, ci sami ludzie wyjaśniali „bo za dużo gadają".
Nie jesteśmy swoimi zajęciami, zawodami, ani swoimi small businessami. Gdyby tak było, to studenci słuchali by tylko radia z "piosenką studencką", a żołnierze tylko "piosenki żołnierskiej", a piekarze niczego by nie słuchali, bo nie ma piosenek o piekarzach. Przedsiębiorca, ksiądz, student, prawnik, policjant, dziennikarz - nie jesteśmy jednowymiarowi. Gdy nam smutno słuchamy tego radia, gdy wesoło - tamtego, a gdy chcemy potańczyć - siamtego. Kiedy mamy ochotę na śmiech włączamy taki kanał telewizyjny, a kiedy na gadające głowy - inny. I tak jest dobrze.
Wolę więc agresywny, balansujący na krawędzi dobrego smaku, prowokujący "Wprost" z Lisem, od śmiertelnie nudnego "Bloomberga". Wolę irytujący mnie do granic możliwości "Przegląd" czy nierówny „Najwyższy Czas” niż usypiający mnie "Newsweek". Wolę stawiającą czasem za ostre tezy "Gazetę Polską", niż gderający smętnie "Tygodnik Powszechny". Póki jesteśmy "jacyś" - jesteśmy potrzebni. Póki wzbudzamy emocje - jesteśmy potrzebni. Póki wywołujemy dyskusje - jesteśmy potrzebni. Dlatego nie cieszę się z odejścia Lisa.
Wolę prowadzić spór z Lisem, niż z kałamarzem.
Komentarze
-
-
Oczywiście masz rację Piotrze, a kolega Lis wielokrotnie przekraczał granice, ale mimo wszystko wolę po drugiej stronie gangstera który otwarcie stosuje bandyckie chwyty, niż niewiniątka zasłaniające się "obiektywnymi prawami ekonomii".
Piotr Gociek 08.02.2012, 07:53 -
Zgadzam sie, ze walka z gangsterem jest ciekawsza niz pogaduchy z ksiegowym. Tyle tylko, ze, parafrazujac Wokulskiego, p. Lis bedac przewidywalna, rezimowa tuba ma w sobie tyle demona co zapalka siarki.
Jan Borzymowski 08.02.2012, 11:11 -
Nie wiem, czy dmuchanie w "ego" p. Lisa, ze jest "jakis" ma sens, dla mnie jest "bylejako ugrzeczniony na zawolania wladzy" i jesli "jakos" ma polegac na "wrazliwosci na wladze" to moim zdaniem lepsza "nijakosc" biznesu, moze choc biznesmeni cos z tego wyciagna, co ociera sie o prawde.
Marzena Kamasa 08.02.2012, 19:39 -
Swoja droga p. Weglarczyk w Rzeczpospolitej... Znaczy ze chyba nie bedzie sie Pan nudzil p. Piotrze...
Marzena Kamasa 08.02.2012, 19:44 -
O! To nie zdążył zagrzać stołka. Może założy jakieś radio internetowe?
Ewa Wiktoria Redel 08.02.2012, 21:53 -
Obywatel Węglarczyk pisząc do "Rz" musi cierpieć niemal tak bardzo, jak my widząc go na jej łamach :-) Nie dalej jak kilka dni temu ogłosił przecież manifest programowy miesięcznika "Sukces", w którym to manifeście nieustannie powoływał się na profesjonalizm "Gazety Wyborczej" i deklarował chęć dochowania wierności jej standardom. Konieczność publikowania na lamach takiego fanzinu jak "Rz", w dodatku zamieszczającego na II stronie teksty Ziemkiewicza, musi być dla ob. Węglarczyka traumą niewyobrażalną...
Piotr Gociek 08.02.2012, 23:03
zaloguj się aby komentować



Oczywiście, że dziennikarstwo powinno być "jakieś", ale powinno też być uczciwe i oparte o prostą rzecz pytanie o prawdę. Czy Tomasz Lis tak postępuje? Szczerzę wątpię...