Turcy - Albańczycy, więcej łączy niż dzieli! Turcy w Kosowie, cz. II
![]()
Utrata wyższego statusu w Kosowie
Aż do 1912 r. Turcy byli przedstawicielami kultury i religii panującej. Trudno w okresie przed XIX wiekiem mówić w wielokulturowym Imperium Osmańskim o nowoczesnym narodzie. Turecki nacjonalizm w zasadzie przyniosły rządzy Atatürka po I wojnie światowej. Turcy i wszyscy muzułmanie cieszyli się wyższym statusem społecznym i prawnym niż ludność katolicka czy prawosławna.
Sytuacja ta uległa diametralnej zmianie w 1912 roku, kiedy - w wyniku przegranej przez Osmanów I wojny bałkańskiej, terytorium dzisiejszego Kosowa zostało przyłączone do Królestwa Serbii utworzonego na mocy postanowień Traktatu Berlińskiego z 1878 roku. Od momentu uzyskania niepodległości rząd serbski prowadził jednoznaczną politykę narodową z celem doprowadzenia do etnicznej homogeniczności kraju. Muzułmanie byli wypędzani, bądź zachęcani do wyjazdu presją ekonomiczną i społeczną, i przenosili się m.in. do pozostającego pod osmańską jurysdykcją Kosowa. Migracjom tym towarzyszył odwrotny ruch ludności prawosławnej do odzyskanej ojczyzny.
W roku 1912 wybuchła pierwsza wojna bałkańska, w której państwa słowiańskie wystąpiły przeciw Turcji. Siły serbskie opanowały terytorium Kosowa wykorzystując ten fakt propagandowo jako odzyskanie kolebki serbskości utraconego i wyzwolenie jej po 523 latach niewoli osmańskiej (licząc od daty bitwy na Kosowym Polu w 1389 roku). Nastąpiły masowe prześladowania, palono domy i masowo mordowano ludność muzułmańską. Celem tych działań była zmiana struktury etnicznej regionu i „przywrócenie” go żywiołowi serbskiemu, co umacniałoby pozycję Serbów i Czarnogórców w negocjacjach pokojowych prowadzonych pod nadzorem mocarstw. W Kosowie wprowadzono zarząd wojskowy i rozpoczęto kampanię „eliminacji bandytów” połączoną z rozbrojeniem ludności i zabójstwami prawdziwych lub domniemanych przywódców buntowników, których oczywiście nie brakowało.
Liczba Turków mieszkających w Kosowie w latach międzywojennych, jak również w czasach socjalistycznej Jugosławii nie pozwala na wyciąganie wniosków dotyczących dynamiki zmian ze względu na zmieniającą się definicję „Turka” oraz wątpliwą rzetelność spisów ludności, szczególnie w odniesieniu do zagadnień narodowościowych.
Wszyscy muzułmanie - czy to Turcy, Albańczycy, Bośniacy czy inni - określani byli zbiorczo jako Turcy. Było to podwójnie wygodne - po pierwsze utożsamiało muzułmanów z okrutnym Turkiem-najeźdźcą, i w opozycji do nich budowało poczucie serbskiej wspólnoty, a po drugie - umożliwiało dołączenie nietureckich muzułmanów do grupy objętej umowami o "powrotach Turków do Anatolii" zawieranych z rządem Turcji w dwudziestoleciu międzywojennym.
Po zawieszeniu konstytucji w 1928 roku i wprowadzeniu dużo bardziej centralistycznego i autorytarnego systemu rządów, w 1933 roku przystąpiono do realizacji planu zupełnego „przywrócenia Serbii Serbom” i deportacji Turków do Turcji. Początkowo Turcja zgodziła się przyjąć 200 tysięcy ludzi, a po kilkuletnich negocjacjach doszło do porozumienia dotyczącego przesiedlenia 40 tysięcy rodzin (często po 10-11 osób), a Serbia w zamian zobowiązała się zapłacić po 500 funtów tureckich za każdą rodzinę. Cały proces miał zacząć się w 1939 roku zostać zakończony 6 lat później, został jednak skutecznie uniemożliwiony przez wybuch II Wojny Światowej.
„Turcy” w komunistycznej Jugosławii
Wkrótce po zakończeniu II Wojny Światowej socjalistyczna Jugosławia rozpoczęła kampanię anty-islamską, zamykając sądy szariackie, mekteby, zakazując nauczania religii w meczetach oraz delegalizując bractwa derwiszów. Równoczesne zachęty dla ludności muzułmańskich, żeby deklarowała się jako „Turcy” (co w tym regionie przez wiele lat było synonimem Muzułmanina) sprawiły, że liczba zarejestrowanych „Turków” od 1948 do 1953 roku wzrosła 25-krotnie (z ok. 1300 do 34,5 tysiąca!). Odnotowując istnienie tak znacznej mniejszości na swoim terytorium, władze zdecydowały następnie o powstaniu szkół tureckich. Z jednej strony miało to na celu zburzenie jedności wśród (w większości muzułmańskich) Albańczyków, jednak długoterminową strategię ujawniło dopiero podpisanie w 1953 roku umowy jugosłowiańsko-tureckiej, która zezwalała na wyjazdy „Turków” do Turcji, z czego w całej Jugosławii skorzystało ok. 246 tysięcy (szacunkowa liczba emigrantów z Kosowa to 100 tysięcy).
Na mocy konstytucji Jugosławii z 1974 roku. język turecki został uznany jako jeden z oficjalnych języków Kosowa, oprócz serbskiego i albańskiego, a społeczności tureckiej nadano autonomię kulturalną. Mimo to, ze względu na swoją niewielką liczebność, stopniowo wtapiali się w naród albański, z którym łączyła ich religia i tradycja.
Turecki rozłam
Po 1989 r. w Kosowie powstały dwie partie tureckie, Turecka Partia Demokratyczna w Kosowie (KTDP), otwarcie występująca przeciw albanizacji i nawołująca do współpracy wszystkich narodów Kosowa, oraz Turecka Partia Ludowa (THP), która blisko współpracowała z liderem pokojowego ruchu oporu Albańczyków, Ibrahimem Rugovą. Ciesząca się większym poparciem KTDP nie przyłączyła się do albańskiego bojkotu wyborów w 1990 roku, który poparła THP. W efekcie - podczas gdy Albańczycy byli masowo wyrzucani z pracy w instytucjach i przedsiębiorstwach państwowych, większość Turków zachowała swoje stanowiska. Podobnie Turcy zachowali prawo do tureckojęzycznych audycji w telewizji, zupełnie zdominowanej przez Serbów. Działania te miały na celu, i doprowadziły do wrogości między obydwoma narodami. Pogłębiały konflikt również tezy części albańskich nacjonalistów, którzy zaprzeczali istnieniu znaczącej społeczności Turków w Kosowie.
Mimo, że nie byli stroną konfliktu serbsko-albańskiego w Kosowie i generalnie nie byli doń wciągani, jak Romowie, podczas wojny z lat 1998-1999 część Turków opuściła Kosowo.
Interwencja NATO (w której uczestniczyła Turcja) oraz przejęcie władzy przez administrację międzynarodową doprowadziło do złagodzenia nastrojów. Turcy nie musieli już czuć się zagrożeni przez asymilacyjne zapędy Albańczyków ani czystki etniczne przeprowadzane przez Serbów, a prawo pisane pod dyktando ONZ zagwarantowało im szereg praw należnym mniejszościom narodowym. Poza tym w kilku miastach, m.in. w zamieszkanych przez znaczną grupę Turków Prizrenie, stacjonowały oddziały rodaków z Anatolii z entuzjazmem witane przez mieszkańców.
Więcej łączy niż dzieli
Współcześnie kosowscy Turcy stanowią zaledwie ok. 2% ludności kraju (ok. 60 tys.), nie mają zatem szans na realizację interesów swojej społeczności w ramach zwyczajnej procedury demokratycznej. Dzięki zapisowi Konstytucji Kosowa z 2008 roku, która przewiduje specjalne prawa dla mniejszości etnicznych, Turcy mogą korzystać z tzw. etnicznego veta oraz specjalnych procedur przy obsadzaniu stanowisk we władzach lokalnych.
Tureckie szkoły działają w kilku miastach, w tym w Prizrenie, Prisztinie i Gjakovë, oraz oczywiście w Mamushë. Na uniwersytecie w Prisztinie studiuje natomiast ok. 2,5 tysiąca tureckich studentów.
Albańczycy czują silne związki z Turcją, widoczne również na poziomie państwowym. Turcja była jednym z pierwszych krajów, które uznały niepodległość Republiki Kosowa proklamowaną 17 lutego 2008 roku, po czym nastąpiło przekształcenie półformalnego przedstawicielstwa w ambasadę.
Wspólnota tradycji i religii wynika z wielowiekowej wspólnej historii, która zakończyła się nie tak znowu dawno temu. W końcu wielu współczesnych kosowskich Albańczyków mogło usłyszeć od swoich dziadków czy pradziadków „jestem Turkiem”.
Marta Kołczyńska
zdj. Ola Arcichowska
Za kilka dni opublikujemy kolejny materiał z Kosowa.
RF
Komentarze
zaloguj się aby komentować


