Tusk jak Bierut - nic nie musi
autor:
Juan Drzynski
![]()
Premier ruszył w Polskę. Po czterech latach rządów, Tusk zorientował się, że propaganda w TV już nie wystarczy, żeby wygrać wybory. Będzie zatem jeździł po Polsce i przy pomocy wyreżyserowanych spotkań i bliskich mu mediów wmawiał nam , że w Polsce nie jest źle, a nawet jeśli jest to Tusk jak Breżniew czy Putin, pamięta o swoim narodzie.
Ciekawa rzecz się dokonała w niecały miesiąc. Tusk odkrył, że Polska jest nie tyle w budowie co w permanentnym remoncie i to nie najlepiej zaprojektowanym, a pieniędzy z UE to nawet na pensje i premie dla urzędników i kolegów Grabarczyka nie starczy. Polacy długo dawali się nabierać na sztuczki Tuska i całej PO. Że rząd nic nie może bo to Gracja winna, że za nic nie odpowiada bo wolny rynek. Nagle coś pękło i ludzie jednak spostrzegli, że co jak co, ale jednak po coś się tych ludzi do Sejmu wybiera, i że rząd jednak musi pracować.
PO się zaczęła miotać. W kampanii, sama nie wie co chce przekazać wyborcom, mniej czy więcej? - jasne że więcej. Pół biedy jakby tylko PO się miotała. Niestety, obok PO miota się cały rząd. Dług przyrasta o ponad 55mln złotych dziennie, Rostowski już wprost potwierdza, że Polska zmierza ku kryzysowi, Sikorski nie odróżnia Twittera od realnych rozmów, a Premier Tusk wsiada w autobus i uprawia wcale nie tanią propagandę zupełnie już się z tym nie kryjąc.
W tym samym czasie Sejm uchwala głosami PO i PSL ustawę ograniczającą dostęp mieszkańców Polski do informacji publicznej.
Utajnią nam budżet na przyszły rok, czy jedynie przestaną informować o transferach rządowych za granicę? Do tej pory nie wiemy gdzie wyparowało 3mld euro, które NBP przedstawił jako wytransferowane za granicę. Może chodzi o 300mld długów w niecałe 4 lata, może sprzedaż firm za pół ceny i w samym epicentrum kryzysu? Pozostają nam tylko domysły, wszak ustawę zmieniono nagle niemal jak tę medialną od Rywina czy tę ostatnio dot. GMO. Teraz już Tusk nie będzi musiał się z niczego tłumaczyć, nawet jak zbankrutujemy, powie nam z autokaru że jesteśmy zieloloną wyspą
Ciekawa rzecz się dokonała w niecały miesiąc. Tusk odkrył, że Polska jest nie tyle w budowie co w permanentnym remoncie i to nie najlepiej zaprojektowanym, a pieniędzy z UE to nawet na pensje i premie dla urzędników i kolegów Grabarczyka nie starczy. Polacy długo dawali się nabierać na sztuczki Tuska i całej PO. Że rząd nic nie może bo to Gracja winna, że za nic nie odpowiada bo wolny rynek. Nagle coś pękło i ludzie jednak spostrzegli, że co jak co, ale jednak po coś się tych ludzi do Sejmu wybiera, i że rząd jednak musi pracować.
PO się zaczęła miotać. W kampanii, sama nie wie co chce przekazać wyborcom, mniej czy więcej? - jasne że więcej. Pół biedy jakby tylko PO się miotała. Niestety, obok PO miota się cały rząd. Dług przyrasta o ponad 55mln złotych dziennie, Rostowski już wprost potwierdza, że Polska zmierza ku kryzysowi, Sikorski nie odróżnia Twittera od realnych rozmów, a Premier Tusk wsiada w autobus i uprawia wcale nie tanią propagandę zupełnie już się z tym nie kryjąc.
W tym samym czasie Sejm uchwala głosami PO i PSL ustawę ograniczającą dostęp mieszkańców Polski do informacji publicznej.
Utajnią nam budżet na przyszły rok, czy jedynie przestaną informować o transferach rządowych za granicę? Do tej pory nie wiemy gdzie wyparowało 3mld euro, które NBP przedstawił jako wytransferowane za granicę. Może chodzi o 300mld długów w niecałe 4 lata, może sprzedaż firm za pół ceny i w samym epicentrum kryzysu? Pozostają nam tylko domysły, wszak ustawę zmieniono nagle niemal jak tę medialną od Rywina czy tę ostatnio dot. GMO. Teraz już Tusk nie będzi musiał się z niczego tłumaczyć, nawet jak zbankrutujemy, powie nam z autokaru że jesteśmy zieloloną wyspą
Komentarze
zaloguj się aby komentować


