"warpaint", post cold wave z l.a.
![]()
...oczywiście to też pokłosie wizyty na wired.com i wiadomości o festiwalu SXSW. No więc w ramach niesłuchania bluesa, bo ileż tego niebieskiego koloru słuchać można.
To taki młody zespolik o składzie
Emily Kokal : vocals, guitar
Theresa Wayman : vocals, guitar
Jenny Lee Lindberg : bass, vocals
Stella Mozgawa : drums
Generalnie po pierwszej EPce można tylko powiedzieć iż to taka nowoczesna wersja zimnej fali. Piosenki należące do kategorii snujów, ale brzmiące przyzowicie i ucha nie kaleczą. Cała epka znajduje się na myspace i całe utwory, a nie jakieś durnowate obierki 30 sekundowe.
W obecnie dziewuchy z warpaint pacują nad pozostałymi utworami i niedługo winniśmy mieć możliwość posłuchania pełnego krążka (straszna nazwa krążka, a pfuj). No i tyle i nie dajmy sie zbluesić do końca, przeca nie znas jeszcze stare dziady........no i tyle........
ps.
jak sobie posłucham ten materiał, co mnie go romek pokazał na necie, czyli Peel's Sessions to wam zdam relacje co i zacz, a że materiału od nieszczęscia, bo 8 płyt, to musicie cierpliwie poczekać,no.
Komentarze
-
-
No więc mam tzw. 'mięszane' odczucia... :), no bo to najpierw się nie mogłem opędzić od skojarzeń z Wandą Warską a potem lepsze mi się wydawały te fragmenty, kiedy muzycy się dorywali do głosu a kobitki odpoczywały... ale gdy wracały - a przecież obie są dobre - no to potem mi się wydawało, że jakby książkę telefoniczną zapodały do tej muzyki, to tyż by było O.K. Z kolei w preludium c-mol Novi Singers w pas mi się kłaniali, ale już 'kukułeczka kuka' zrobiona w sosie reagge zniesmaczyła mnie troszkę sztucznością... Najlepsza chyba była przedostatnia 'wierzba' , po czym na koniec mazurkiem f-dur tak mnie obie divy skatowały (w obu znaczeniach:), żem prawie 'zemglony' padł. Ale przeżycia, nie powiem, na tyle poważne, że szkoły przetrwania z jeden semestr powinno mi się zaliczyć :)). Ale tak na poważnie - poziom muzyki niezły, przy czym chyba to się najlepiej by nadawało na koncert klubowy (dla wstępnie zmiękczonych czymś innym wielbicieli jazzu - bo wielbiciele ludowości chyba nie zdzierżyliby:). Pozdrawiam Cię Adasiu, jeszcze raz dziękując za prezent który wypadł akurat na święto... 40 męczenników :)) uff...
Romuald Bartkowicz 10.03.2010, 03:04 -
...o gustach się nie dyskutuje i tyle mogę powiedzieć, a że jeden lubi kaśkę a inny maryśkę, to przeca świat się nie wali i ło.........
Adam Czaplarski 10.03.2010, 08:39
zaloguj się aby komentować



Nie pozwalam nic złego na bluesa powiedzieć... jak dobry, to można i codziennie słuchać, a we Wnecie jest raptem dwa razy w tygodniu (no, chyba, że ja coś dołożę:).
Właśnie siadam do słuchania tego przysłanego przez Ciebie (dzięki!) jazzowo-ludowego wyśpiewywania auguścikowo-dudziakowego, ale coś czuję, że to ani jazzowe ani ludowe nie będzie...