Wojna idei
autor:
Krzysztof Rybiński
![]()
Debata dotycząca reformy systemu emerytalnego, która toczy się obecnie nie jest wyłącznie wymianą myśli na temat przyszłości finansów publicznych i wysokości naszych emerytur. To jest tak naprawdę wojna idei.
Jedna strona, do której należą niektórzy ekonomiści i demografowie- nazwijmy ją politycznie poprawną- argumentuje, że trzeba podnieść wiek emerytalny, ponieważ żyjemy coraz dłużej,a pracujemy krótko (gdyż większość z nas studiuje, więc zaczynamy pracę później). W rezultacie odkładamy coraz mniej pieniędzy, mimo że pozostajemy na emeryturze coraz dłużej. Trzeba więc dłużej pracować, ponieważ w przeciwnym razie emerytury będą głodowe. Wówczas starsi ludzie będą wybierali rządy, które uchwalą różne darmowe świadczenia i wywierając presję na finanse publiczne doprowadzą państwo do bankructwa. Druga strona tego sporu, do której należą niektórzy ekonomiści, partie bardziej lewicowe, związki zawodowe argumentuje, że jeden procent społeczeństwa, ci najbogatsi, właściciele środków produkcji przejmują dobrodziejstwa gospodarki, a pracownicy bardzo mało na tym korzystają, (czego dowodem jest spadający udział płac w dochodzie narodowym w większości krajów świata, również w Polsce). Ponieważ płace są tak niskie, to składki na emeryturę też są niewysokie, w związku z czym nie można sobie odłożyć na emeryturę odpowiednio dużo. Jednocześnie ludzie, którzy mało zarabiają nie decydują się na to, żeby mieć dzieci i społeczeństwa wymierają. To powoduje, że pracowników jest coraz mniej, więc właściciele środków produkcji, którzy potrzebują pracowników wymyślają taki system przymusu prawnego, żeby jak najdłużej pracować, niemalże niewolniczo do 65, 75 roku życia. Wynika z tego, że debata, która obecnie się toczy jest sporem o wizje świta, w którym ścierają się dwie koncepcje: politycznie poprawna i alternatywna. W zależności od tego, która idea wygra będziemy mieli albo późniejszy wiek emerytalny, albo wyższe podatki.
Jedna strona, do której należą niektórzy ekonomiści i demografowie- nazwijmy ją politycznie poprawną- argumentuje, że trzeba podnieść wiek emerytalny, ponieważ żyjemy coraz dłużej,a pracujemy krótko (gdyż większość z nas studiuje, więc zaczynamy pracę później). W rezultacie odkładamy coraz mniej pieniędzy, mimo że pozostajemy na emeryturze coraz dłużej. Trzeba więc dłużej pracować, ponieważ w przeciwnym razie emerytury będą głodowe. Wówczas starsi ludzie będą wybierali rządy, które uchwalą różne darmowe świadczenia i wywierając presję na finanse publiczne doprowadzą państwo do bankructwa. Druga strona tego sporu, do której należą niektórzy ekonomiści, partie bardziej lewicowe, związki zawodowe argumentuje, że jeden procent społeczeństwa, ci najbogatsi, właściciele środków produkcji przejmują dobrodziejstwa gospodarki, a pracownicy bardzo mało na tym korzystają, (czego dowodem jest spadający udział płac w dochodzie narodowym w większości krajów świata, również w Polsce). Ponieważ płace są tak niskie, to składki na emeryturę też są niewysokie, w związku z czym nie można sobie odłożyć na emeryturę odpowiednio dużo. Jednocześnie ludzie, którzy mało zarabiają nie decydują się na to, żeby mieć dzieci i społeczeństwa wymierają. To powoduje, że pracowników jest coraz mniej, więc właściciele środków produkcji, którzy potrzebują pracowników wymyślają taki system przymusu prawnego, żeby jak najdłużej pracować, niemalże niewolniczo do 65, 75 roku życia. Wynika z tego, że debata, która obecnie się toczy jest sporem o wizje świta, w którym ścierają się dwie koncepcje: politycznie poprawna i alternatywna. W zależności od tego, która idea wygra będziemy mieli albo późniejszy wiek emerytalny, albo wyższe podatki.
Komentarze
-
-
Co do faktów niestety chyba ma rację Krzysztof Rybiński. Zresztą Pan, Panie Grzegorzu też stwierdza, że toczy się spór dwóch błędnych poglądów. Z punktu widzenia słuszności idei uważam, że lepiej byłoby gdyby przynajmniej istniał spór między chcącymi pozbyć się państwa z tej sfery a etatystami. Ale dziś wszyscy są etatystami.... Ale osobiście zgadzam się z Pana argumentami.
Pan Komentator 18.02.2012, 01:54
zaloguj się aby komentować



Żadna to, z szacunkiem, wojna Panie Profesorze. Jak to się mówi: prawda jest jedna, a błędnych poglądów może być wiele. I to jest w gruncie rzeczy spór dwu poglądów, z których oba są błędne. Właściwym podejściem jest wycofanie się państwa z (przymusowych) ubezpieczeń emerytalnych i pozostawienie kwestii odkładania na emeryturę ludziom. Każdy przechodziłby na emeryturę wtedy, gdy sobie odłoży wystarczająco w swoim odczuciu kwotę i sam uzna, że nie chce być dalej aktywny zawodowo. Oczywiście można długo dyskutować, czy ludzie są wystarczająco odpowiedzialni i przewidujący by na emeryturę sobie sami odłożyć. Nie rozwijając, zasygnalizowałbym 3 kwestie: (1) jeśli nawet ogół nie jest wystarczająco odpowiedzialny i nie poradzi sobie z odkładaniem, to czy to jest powód by zniewalać tych co uważają, że sobie poradzą (czyli zachowajmy państwowy system jako dobrowolny, z możliwością rezygnacji);(2) jeśli ludzie są zbyt głupi, aby zadbać o swoją przyszłość, to czemu uważamy, że są wystarczająco mądrzy, aby wybierać władzę, która ma dbać o przyszłość kraju (paradoks zaczerpnięty od L. von Misesa), (3)Państwo utrudnia odłożenie na emeryturę poprzez to, że w użyciu jest pieniądz fiducjarny (papierowy), który jest nieustannie osłabiany przez emisję nowych kwot (dodruk pieniądza), co wywołuje inflację. Oszczędzanie pieniędzy jest przez to poważnie utrudnione.