Wszechobecna Biurokracja...
autor:
Romuald Bartkowicz
Muszę się "pochwalić", że w innym kontekście niż red. Jachowicz, ale też mam kłopoty z komornikiem... Otóż mój Urząd Skarbowy zatroskał się był o nadwątlony podobno przeze mnie stan swojej kasy. Ponoć wysłano do mnie pocztą zawiadomienie o powstałym długu, o czym dowiedziałem się jednak dopiero dzisiaj, gdy otworzyłem list polecony z dokumentem, potwierdzającym fakt wszczęcia egzekucji komorniczej na kwotę złotych polskich 26,88 - z tytułu zalegania z odsetkami w wysokości... 12 złotych! (Tytuł pisma w ciekawym stylu: "Zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego stanowiącego wierzytelność z rachunku bankowego u dłużnika zajętej wierzytelności będącego bankiem")
Był to jednak dopiero drobny początek moich kłopotów. Z dokumentów wynikało, iż komornik poszedł na łatwiznę i zamiast przyjechać do mnie o szóstej rano z policją - zadanie wyrwania mi z gardła tej poważnej kwoty wyznaczył mojemu bankowi... A więc - nie podejrzewając niczego złego ze strony banku, który w odróżnieniu od US wydaje się być instytucją przyjazną człowiekowi - podążyłem tam aby sprawdzić, czy bank owej egzekucji już dokonał, czy też mam osobiście dokonać przelewu. Bank podszedł do sprawy nad wyraz poważnie. Sprawdzono, że nic jeszcze oficjalnie nie wiadomo - ale uprzedzono mnie, że jeśli natychmiast sprawy "nie odkręcę", to zacznę figurować w bankowych papierach jako ten który bywał ścigany przez komornika, a więc moja wiarygodność kredytowa spadnie niemal do zera!
Grom z jasnego nieba... Pozostając pod wrażeniem zapytałem jeszcze, czy nie liczy się to, że tak naprawdę "wpadkę" miałem nie ja tylko Urząd Skarbowy - ścigając obywatela przy pomocy komornika z powodu 12 złotych? Przecież w moim życiu finansowym dosłownie nic się nie zmieniło, to czemu mam być traktowany przez bank jak margines społeczny? Okazuje się, że dla wszechobecnej Biurokracji formuła przepisu jest święta... Biurokracja nie może przy tym myśleć ani powątpiewać. Czy w grę wchodzi 12 złotych czy 12 tysięcy złotych - nie ma znaczenia!
Nic w życiu nie jest pewne. Oczywiście oprócz tego, że umrzemy i, że zapłacimy podatki. Co do grosza.
PS
Mam w ręku dokument o wycofaniu egzekucji. Ale udało mi się tylko dzięki temu, że centrala mojego banku jest w innym wojewódzkim mieście, a pismo krążąc po Polsce dopiero zaczęło nabierać mocy urzędowej...
Komentarze
zaloguj się aby komentować



Panie Romualdzie, nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać! Mówi się, że w Czechach groteska wisi w powietrzu. Mają szczęście nasi sąsiedzi, bo u nas kłębi się w biurokratycznych pół - główkach. Szczęściem cala sprawa ma swój szczęśliwy finał, a więc radujmy się Polacy!:)