(Wy)Palić głupa i mieć szacun.
Ściągnąć spodnie publicznie, czy też nie?, Strzelić stanikiem Asi czy też nie? Takie dylematy może mieć nie jeden chcący zwrócić na siebie uwagę dzieciak. Można iść dalej, -czy pociągnięcie „z gwinta”, taniego wina w szkolnej szatni nie jest wyzwaniem? A może tak obejrzeć porno-gazetkę podczas lekcji geografii? Wszystko to mało? Może więc wsadzić sobie w pewną część ciała petardę podczas imprezy? A może zapalić jointa w Sejmie? - o to jest już coś, tym się w środowisku zaplusuje, szacun będzie się miało, nawet większy od tego kolegi co na ostatniej imprezie biegał w stringach koleżanki na głowie. Pierwsze miejsce w rankingu klasowych celebrytów gwarantowane. Że pan Poseł już do szkoły nie chodzi?, że ludzie w jego wieku podobne ekscesy komentują najczęściej- „ale to było kretyńskie”. Oj tam, oj tam, Palikotowi to nie przeszkadza, tak samo jak nie przeszkadza tym co na niego głosują, przecież – szacun się należy, a może nie do końca, bo nie ma większego obciachu, niż chwila kiedy okaże sie, że "bohater" chwalący się, że popija sobie winiacze w szkole, tylko tak mówi, a w rzeczywistości, trzyma butelkę z sokiem wiśniowym.
Komentarze
-
-
z prostego powodu - proszę spojrzeć na Holandię- czy legalziacja niemalże wszystkiego rozwiązała problemy? - nie, nawet tam zaczyna się wracać do bardziej konserwatywnych rozwiązań.
Łukasz Bardziński 22.01.2012, 09:08 -
Pańska odpowiedź nic nie wyjaśnia. W USA po okresie prohibicji na alkohol wrócono do bardziej liberalnych rozwiązań - kontrprzykład do Pańskiego. Nikogo nie powinno obchodzić co dorosły człowiek, pije, je, wstrzykuje sobie do żyły, czy wdycha. To jest jego sprawa i jego życie, i zdrowie. Z drugiej strony jak się zaćpie i będzie leżał w rynsztoku nikt nie ma obowiązku wydać złotówki, aby go z tego rynsztoka podnieść. Po prostu pozwólmy sobie nawzajem żyć tak jak chcemy i ponosić tego konsekwencje. I tyle. Uważam, że liberalizacja wszystkiego powoduje problemy tylko w kontekście państwa opiekuńczego. Tzn. jeśli zobowiązujemy się do płacenia ze fanaberie, które ludzie robią ze swoim życiem. Niech każdy robi ze sobą co chce, ale nie wymaga, że potem my będziemy się składać na jego leczenie, rentę, emeryturę, itp. Proszę to przemyśleć, jeżeli raz podejmiemy decyzję, że jedni ludzie (nawet w ramach procedur demokratycznych) podejmują decyzję jak mają żyć inni ludzie i w razie nieposłuszeństwa grożą przemocą, to w zasadzie jest sprawą zupełnie arbitralną, czy nasza ingerencja ograniczy się do kwestii narkotyków, czy alkoholu (prohibicja), kwestii jak i kiedy kształcić dzieci(przymus szkolny z narzucanym odgórnie programem), czy może będziemy chcieli regulować każdy najmniejszy szczegół życia, oczywiście uzasadniając to w ostateczności troską o tych których te regulacje dotyczą. Przecież nawet ustrój i terror w krajach totalitarnych był (w deklaracjach władzy) podyktowany troską o ludzi.
Grzegorz Słowiński 22.01.2012, 18:57 -
@Grzegorz Przecież prohibicja została stworzona tylko po to by dać zarobić pewnej grupie społecznej, a nie faktycznie rozwiązać problem alkoholu. Nie jest to dobry przykład. :) Oczywiście w pełni się z panem zgadzam, wolność, wolność i jeszcze raz wolność. Gdy człowiek godnie zarabia, godnie żyje (nie jest okradanym przez państwo) będzie starał się o siebie i swoją rodzinę zadbać. Tym samym rzadko sięgnie po alkohol czy narkotyki.
Mateusz G. 23.01.2012, 17:55 -
@Mateusz. To ciekawe kto robi interes na zakazie narkotyków?
Grzegorz Słowiński 23.01.2012, 18:01
zaloguj się aby komentować



No dobra. Jestem dorosły. Przypuśćmy, że uważam, iż fajnie jest palić marihuanę i brać narkotyki. Wiem, że można od tego stracić zdrowie i życie, ale od innych rzeczy również (papierosy, alkohol, himalaistyka, szybka jazda na motocyklu). Jakim prawem inni dorośli ludzie nazywający siebie państwem polskim zabraniają mi zrobić z MOIM życiem tego co mi się zrobić podoba (nawet jeśli mi się podoba moje życie w ich ocenie zmarnować)? A jeśli ich się nie posłucham, to użyją wobec mnie przemocy i wsadzą do więzienia. A może jutro zmieni się władza i stwierdzi, że np. zakonnice marnują życie i w związku ze słabą demografią powinny się zająć rodzeniem i wychowaniem dzieci.