Z Valparaiso Manuela Kotecka
![]()
Wiktoria...bardzo sie ciesze ze w czyms pomogl moj list, przynajmniej, zeby Polacy wiedzieli co sie tutaj dzieje dzisiaj po raz pierwszy wyszlamna miasto, i bardzo bylam zdziwiona ludźmi na ulicach, ktorzy zaczynaja pomagac i zbierac, ubrania, zywnosc, materace, zeby wyslac do Sur.
Wszedzie widac woluntariuszy i kazdy pomaga w czyms, nawet jesli to jest cos malego. Ogladac telewizje jest bardzo niepokojace i smutne, ale widziec ze tyle ludzi chce pomoc i ze wszyscy sie jednacza naprawde jest zaskakujace. Ja sama dzisiaj poszlam zostawic ubrania.
Teraz wlasnie slucham wiadomosci i widze, ze w Viña del Mar sa 23 budynki ktore musialy byc ewakuowane. Strasznie przykro ogladac tyle rodzin ktorzy starcili swoj "dom" .
W piatek organizuja jak to tutaj mowia "Teleton" z don Francisco i cale Chile bedzie zbierac pieniadze na rzecz trzesienia ziemi w Chile.
A ja czekam na powrot meza z Meksyku. On jest chylijczykiem ale pracuje w projekcie. Tam, ma lot na piatek i tylko sie modle, zeby nie mial zadnego problemu, gdyz lotnisko w santiago padlo, wiec jest duzo opoznionych lotow.
A jesli chodzi o mnie to tak... to ja jetsem na zdieciach z moja corka Agata, tak naprawde jest pol polka bo moja mama jest z ekwadoru a moj tata jest polakiem, moze dlatego ta egzotyczna uroda, jak to ty twierdzisz i bardzo dziekuje za komplement. Moja rodzina mieszka w Polsce. Tylko ja tutaj przyjechalam za miloscia. Pozdrawiam cie serdecznieManuela
4 marca 2010
Czesc! Ostatnie dni tutaj w Chile byly troche szalone.
Ja mieszkam w Valparaiso, gdzie sie czulo bardzo silnie trzesienie ziemi, mieszkam na 10 pietrze wiec wzielam moja corke i ucieklysmy na ulice, przez okolo 5 godzin nie bylo swiatla, i nie moglam sie kontaktowac bo cala siec komerek i telefonow padla, okolo 6 rano z kolezanka moglysmy znalesc radio i wtedy zaczelysmy wiedziec co sie dzialo.
W naszym regione mieszkamy w 6 polakow, wszyscy sie znamy i z tego co wiem wszyscy sa dobrze, tylko przestraszeni, jak wszyscy tutaj!
w ostatnich dniach bylo troche chaosu gdyz byl falszywy alarm tsunami na valparaiso, ludzie oszaleli, w sklepach nie mozna bylo kupic wody,bankomaty nie dzialaly ja osobiscie poszlam szukac i nie znalazlam zadnego, w stacjach bezynowych wszyscy tankowali ale w niektorch juz nie bylo paliwa...bylo strasznie!
A w Concepcion, Constitucion, Talcahuano itd teraz jescze jest ogromy chaos, nie maja jeszcze ani swiatla ani wody, brakuje zywnosci oraz ubran, od 6 wieczorem do 12 po poludniu nastepnego dnia jest stan w ktorym nie mozna wychodzic na ulice...stylacja jest bardzo skomplikowana.
Jest bardzo duzo do opowiadania...
Serdecznie pozdrawiam, Manuela Kotecka
3 marca 2010
Komentarze
zaloguj się aby komentować


