Znowu wojna w Kosowie! Tym razem na karty SIM.
![]()
Postawili na jedną (SIM)kartę
W ostatnich dniach ubiegłego miesiąca uwaga obywateli Kosowa jak również mieszkańców krajów ościennych oraz przedstawicieli społeczności międzynarodowej skupiona była na „wojnie telekomunikacyjnej”, która rozegrała się na terenie najmłodszego państwa na Bałkanach. W nocy z 23 na 24 kwietnia oraz dnia następnego pracownicy urzędu telekomunikacyjnego wraz z towarzyszącymi im funkcjonariuszami policji zajęli się demontowaniem stacji przekaźnikowych serbskich operatorów telefonii komórkowych. W rezultacie rozebrano około 26 anten w 22 miejscowościach, co zaowocowało natychmiastowym odcięciem od sieci około 100 tys. Serbów mieszkających głównie w centrum kraju jak i w enklawach na południu. W poniedziałek (26 kwietnia) w Gtračanicy oraz Štrpcach odbyły się pokojowe protesty poszkodowanych Serbów. Niestety powzięta przez kosowski rząd strategia rozgrywania napiętych stosunków z władzami Serbii „kartą sim” wywołała także bardziej agresywne reakcje. W odpowiedzi na wydarzenia, które miały miejsce w weekend, na północy wysadzono kilka anten należących do kosowskich operatorów Vala oraz IPKO.
Kto rozdaje (SIM)karty?
Władze Serbskie zareagowały podkreślając, że zrobią wszystko aby pomóc poszkodowanym Serbom. Zaapelowały do społeczności międzynarodowej aby zmusiły rząd Kosowa do zaniechania swojej akcji oraz przywrócenia działalności sieci Telekom Srbija i Telenor. Prezydent Serbii, Boris Tadzić wyraził swoje oburzenie bierną postawą EULEX[1]-u. Wezwano także UNMIK do zaprowadzenia porządku, nazywając zajścia mające miejsce w Kosowie „pogwałceniem Rezolucji 1244 Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych”. Z kolei EULEX, mimo iż nie uznał postępowania urzędu telekomunikacyjnego za najlepsze z możliwych, stoi na stanowisku, że niektóre z sieci telekomunikacyjnych działają w Kosowie nielegalnie, zatem kosowski rząd miał prawo rozwiązać zaistniałą sytuację. EULEX podjął także kroki by zaopatrzyć poszkodowanych w dostęp do sieci legalnie działających w kraju operatorów. Ponadto, jak twierdzą przedstawiciele Telekomunikacji Kosowa, rozdystrybuowano ok. 2 , 5 tys. kart sim operatora Vala dla poszkodowanych Serbów.
Eksterytorialność anten?
Kwestia sporu o „serbskie anteny w Kosowie” wynika z nieuznawania niepodległości Kosowa przez władze Serbii. Ponieważ rząd Serbski do tej pory traktuje Kosowo jako swoją prowincję, legalność funkcjonowania operatorów sieci komórkowych na tym obszarze jest wg niego bezdyskusyjna. Z kolei nowe władze niepodległego Kosowa starające się objąć realną władzę nad obszarem mają na ten temat zdanie przeciwne.
Ostatnie doniesienia mówią o powolnej normalizacji sytuacji. 30 kwietnia minister telekomunikacji Serbii podkreśliła, że funkcjonowanie większości zniszczonych w ubiegły weekend stacji przekaźnikowych należących do serbskich operatorów zostało przywrócone. Mimo to przedstawiciele Serbów w Republice Kosowa utrzymują, że duża część poszkodowanych wciąż nie ma dostępu do sieci.
tekst i zdjęcie: Ola Arcichowska, Prisztina
----------------------------------------------------------------------------
[1] Od 1999 roku Kosowo znajduje się pod międzynarodową administracją pod auspicjami ONZ na mocy Rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ 1244, która traktuje Kosowo jako część Serbii do momentu finalnego rozstrzygnięcia jego statusu. Prowincja zarządza United Nations Interim Administration Mission in Kosovo (UNMIK) a nad bezpieczeństwem czuwają wojska KFOR, podległe NATO. Po ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo 17 lutego 2008 roku, funkcje nadzorowania niepodległości Kosowa stopniowo przejmuje European Union Rule of Law Mission in Kosovo (EULEX). Jak dotąd 67 państw uznało suwerenność Kosowa. Sprawa niepodległości Kosowa została także przekazana do rozpatrzenia przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


